Trauma związana ze sprzedażą domu

Mam czterdzieści dwa lata, trzy lata temu rozwiodłam się z mężem, a właściwie, to on rozwiódł się ze mną, wybierając życie u boku innej, znacznie młodszej ode mnie kobiety. Nasze małżeństwo od dawna nie należało do najszczęśliwszych, więc fakt naszego rozstania nie był dla mnie większym zaskoczeniem. W zasadzie przez ostatnie lata częściej się mijaliśmy, niż realnie byliśmy ze sobą. Jedyne, czego żałuję, to fakt, że straciłam u jego boku najlepsze lata swojego życia. Brakowało mi odwagi żeby wcześniej zakończyć tą farsę, a teraz moje szanse na ułożenie sobie jeszcze życia z kimś innym topnieją z każdym dniem. Znam swój pesel i mam świadomość, że ciężko łudzić się teraz spotkaniem wielkiej, bajkowej miłości.

Kłopoty w pracy

Niefortunnie zawirowania związane z np. rozwodem moga mieć bardzo negatywne konsekwencjeNiefortunnie zawirowania związane z rozwodem zbiegły się z dość trudnym okresem w mojej pracy. W związku z kryzysem, szefostwo zarządziło znaczne redukcje, co dotknęło także mnie. Początkowo nie zamartwiałam się tą sytuacją mam, bowiem doświadczenie, referencje i oddanych klientów, nie sądziłam, więc, że będę miała poważniejsze problemy ze znalezieniem nowej pracy. Nawet cieszyłam się, że będę miała dzięki temu więcej czasu dla siebie. Teraz, gdy wyprowadził się mój mąż, a właściwie mój były mąż, miałam dom tylko dla siebie.

Bardzo go lubiłam i doskonale się w nim czułam. Wystarczyło przekroczenie jego progu i czułam jak całodniowe napięcie ze mnie opada. W moim domu unosiła się jakaś magiczna aura, która po prostu sprawiała, że chciałam tam być. Tu miałam swój świat. Swoje ukochane meble, regały na książki, skrzypiącą podłogę w salonie i dziesiątki elementów, bez których nie wyobrażałam sobie życia.

Fakt, że mieszkam w tym domu był dla mnie tak samo oczywisty i naturalny, jak to, że mimowolnie oddycham. Dom po prostu był. Był moim azylem i przystanią. Był tym, co kochałam. To tu urodził się mój syn, to tu uczył się stawiać pierwsze kroki. Nawet w swych wspomnieniach wypierałam myśl, że w tym samym budynku mieszkał ze mną mężczyzna, który tak naprawdę był mi całkiem obcym człowiekiem. To był mój dom, moje miejsce na świecie.

Utrata ukochanego miejsca

Był, bo od czterech miesięcy już nie jest. Nigdy nie zakładałam takiego scenariusza, ale w momencie, gdy nie było mnie stać na kupno podstawowych, niezbędnych do przeżycia rzeczy, stanęłam przed koniecznością jego sprzedaży. Nadal, nawet teraz, gdy o tym piszę do oczu napływają mi łzy. Z jednej strony cieszyłam się zainteresowaniem potencjalnych kupców, z drugiej szczerze ich nienawidziłam i w myślach życzyłam im wszystkiego, co najgorsze, byle by tylko nie odebrali mi ukochanego domu.

Stało się to jednak wcześniej niż zakładałam. Młode małżeństwo z dwójką malutkich dzieci bardzo szybko postarało się o uzyskanie kredytu bankowego i zakup mojej nieruchomości. Gdy pakowałam swoje rzeczy, czułam się tak jakbym z każdą chwilą umierała. Każdy ruch, każda odłożona do kartonu rzecz zadawała mi niewyobrażalny wręcz ból. Po prostu wyrywało mi serce.

Kompletnie nie pamiętam momentu, gdy zamknęłam za sobą drzwi i po raz ostatni wyszłam z mojego królestwa. Świadomość, że już nigdy nie będę mogła tu wrócić była tak niewyobrażalnie trudna i bolesna, że chyba podświadomie moja psychika wpędziła mnie wówczas w stan swoistego otępienia. Nie mam pojęcia jak byłam w stanie prowadzić wtedy samochód. Nie wiem jak w ogóle, jakim cudem to przeżyłam.

Konieczność fachowej pomocy

Wtedy, gdy wydawało mi się, że moje życie całkowicie straciło swój sens, na mojej drodze stanęła doskonała psycholog. Powoli, żmudną pracą odbudowała ona moje utracone poczucie bezpieczeństwa. Z czasem zrozumiałam, że to tylko ściany. Ukochane, ale jednak jedynie ściany. Istotne jest to, co dzieje się tu i teraz. Ważny jest mój syn, ważna jestem ja. Reszta to tylko rzeczy materialne. Są, lecz za chwilę może ich nie być.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s